O tym i o wielu innych sprawach jest jeden z nowszych filmów (2007) typu "gay-themed" albo "gay stuff" jak można przeczytać na portalach typu "torrent" (tak jestem winny piractwa ukażcie mnie w imieniu księżyca :P). I to jest pierwsza sprawa, z którą nie mogę się, na całe szczęście, zgodzić , bo tak na prawdę historia taka, jak ta nie jest właściwa tylko środowiskom gejowskim i nie jest to na pewno zabawna historia (ang. gay - wesoły, zabawny).
Zmuszony do odrzucenia decyzji o przyjęciu do szkoły plastycznej i porzucenia swoich marzeń, Zach (Trevor Wright) spędza kolejne dni swojego życia w pracy, bez perspektyw, i na pomaganiu swojej beztroskiej siostrze Joanne (Tina Holmes) w opiece nad synkiem, Codym. Wolny czas poświęca na surfowanie, rysowanie (grafika uliczna) i spędzanie czasu ze swoim najlepszym przyjacielem pochodzącym z zamożnej rodziny, Gabem (Ross Thomas). Wszystko się zmienia, kiedy do domu powraca starszy brat Gabea, Shaun (Brad Rowe). Zafascynowany talentem i altruizmem Zacha, nawiązuje się miedzy nimi przyjaźń szybko zmieniająca się w głębokie przywiązanie i porozumienie. Zach zakochuje się w Shaunie, i co raz bardziej zdaje się być rozdarty pomiędzy własnymi pragnieniami, a kłócącym się z nimi życiem "domowym".
Postać zmuszanego do ciągłych poświęceń Zacha kontrastuje z postawą jego siostry, która myśląc tylko o sobie, i nie zważając na uczucia swojego małego synka czy potrzeby brata, próbuje za wszelką cenę zerwać z dotychczasowym życiem. "Shelter" jest złożoną opowieścią o ciągłym poszukiwaniu samego siebie, tytułowego schronienia, które będzie wolne od życiowego zastoju, pustej egzystencji. To również opowieść o walce o własne życie i wiążącą się z tym koniecznością dokonania wyboru i poniesienia jego cierpkich konsekwencji.
Opowiedziana historia nie wnosi niczego nowego do światowej kinematografii. Jonah Markowitz, sądząc po dorobku w dziedzinie reżyserii i pisania scenariusza, jest początkujący, aktorzy średnio znani (raczej kojarzeni), film stosunkowo niskobudżetowy, a zdjęcia kiczowate. Ale żadna z w/w informacji nie ma tu praktycznie żadnego znaczenia, aktorzy zagrali więcej niż dobrze. A historyjka jest prosta w przekazie i na tyle zgrabnie ułożona, żeby trafić do każdego kto zdecyduje się sięgnąć po ten film, oczywiście jeśli dopisek "gay-themed" Was nie odstraszy :P.
Zwiastun filmu znajdziecie w zakładce "Zwiastuny" :P
Tagi: film, recenzja, życie, dramat, homoseksualizm, obyczajowy
skomentuj (1)