Sex grupowy, czyli o tym, jak fora stają się zabójcze.

2008-11-09 23:48:00


„Twoja boskość jest niezaprzeczalna. Twoja mądrość jest ostateczna. Przy twojej dobroci, św. Franciszek z Asyżu to łobuz i hultaj. To, że siedzę tu obok ciebie i dotykam cię swymi zgrabiałymi paluchami to niemalże profanacja. Chciałbym, by ta chwila trwała wieczność, aż po skończenie świata. Ale ten… no… widzisz Maryla, nie możemy być razem. Bo ja… bo… mam wszczepy. Jestem androidem.” /fragment sztuki/

A więc o co chodzi? Ano kiedy nie wiadomo o co chodzi, wiadomo... chodzi o sex. Swing, bo tak własnie nazywa się najnowasza komedia Abelarda Gizy (kabaret Limo, kino niezależne Wożonko), po raz pierwszy wystawiono w gdańskim Klubie Żak 15 sierpnia i odrazu posypały się same przychylne recenzje krytyków jak i internautów. I nie ma się czemu dziwić. Swing jest wyśmienitą komedią poruszającą problemy jakie może napotkać każda para XXI wieku, a co za tym idzie, paszkwilem na ślepe podążanie za nowinkami z wirtualnej przestrzeni. Więc czym w końcu jest ten SWING? Według tego co piszą na sieci (informacja zostala zweryfikowana i potwierdzona), swing jest to:

"... inaczej uprawianie seksu w towarzystwie innych par (w tym wymiana partnerów), znane jest na świecie od lat 60., czyli okresu rewolucji seksualnej..."

Swing jest osią wokół, której kręci się cała komedia. Jest również powodem, dla ktorego trójka bohaterów postanawia zmienić coś w swoim życiu. Co? To trzeba już zobaczyć samemu. Sam doświadczyłem Swingu (tego scenicznego) i gorąco polecam.

skomentuj (0)
Strona główna